Wolontariusz
Nie mogę dopuścić już żeby synek pierdział w kanape, nic nie robiąc tłumaczył się szukaniem pracy na garnuszku tatusia i mamusi. Proboszcza poprosiłem, ostatnio relacje dobre mamy chyba ze względu na szkołę Bibijną. Wczoraj skietował nas do hospicjum domowego ks. misjonarzy. Jest w naszej wsi pani co dalej synka pokieruje. Czeka na telefon w przyszłym tygodniu. Mam nadzieję że spożytkuje swoje siły na pomoc innym, a nie tylko koledzy, koleżanki, w wieku szczenięcym i jakieś doradztwa matrymonialne.